KOT CZYLI PIES

 "Mój Tata dał mi psa.." 

Dlaczego wybieramy czworonożnych, skrzydlatych i płetwiastych na naszych domowników Elliot Aronson, znany amerykański psycholog w swojej książce "Człowiek - istota społeczna" udowadnia, że jesteśmy stworzeni do życia w grupie. 

Obecność innych daje nam wsparcie, motywuje, podsycając rywalizację - zachęca do działania i pozwala na rozwijanie naszych kompetencji . Nasza społeczna, towarzyska natura przesądziła o innym, niespotykanym w świecie przyrody fenomenie, jakim jest potrzeba dzielenia swojego czasu i życia ze zwierzętami domowymi. 

Specjaliści z zakresu antropologii, psychologii ewolucyjnej podkreślają, że sami jesteśmy częścią zwierzęcego świata. To jednak nie zamyka pytania dlaczego człowiek u zarania cywilizacji rozpoczął proces udomowiania zwierząt. Oczywiście duże znaczenie miały względy praktyczne związane z hodowlą, ale w kontekście kotów i psów, ich rola szybko wymknęła się poza standardy związane z ochroną domostwa przed nieproszonymi gośćmi: nieznajomymi ludźmi, groźnymi dzikimi zwierzętami, czy uciążliwymi gryzoniami. 

Współcześnie te inne względy zyskały na wartości. Na pytanie dlaczego warto mieć zwierzę w domu można odpowiedzieć najprościej: bo to nas uczłowiecza, wzbogaca, wspomaga w rozwoju. Na co dzień słyszymy truizmy, nie sposób im zresztą zaprzeczyć, że zwierzak w domu to przyjemność, ale i obowiązek, odpowiedzialność, etc. Tymczasem mało uwagi koncentruje się wokół tego w jaki sposób kontakt ze zwierzętami może uczynić nas bardziej "ludzkimi" w najlepszym tego słowa znaczeniu. W życiu człowieka można wyróżnić wiele etapów rozwojowych, kamieni milowych, momentów przełomu, w których nabywamy nowych kompetencji. Udomowiony przyjaciel umożliwia nam osiągnięcie kolejnego, wyższego pułapu własnego rozwoju. Kot, pies, chomik, a nawet rybka dają nam okazję żyć bardziej, lepiej, pełniej. Proces socjalizacji trwa całe życie i wbrew pozorom nie obejmuje tylko uspołecznienia.

Dzieci dorastające w domach , w których są zwierzeta, nauczone odpowiedzialności za drugą istotę znacznie lepiej radzą sobie w kontaktach społecznych z innymi ludźmi, niezależnie od tego czy mają rodzeństwo. Zwierzę w domu to także droga do nauczenia się organizowania swojego czasu, systematyczności i pewnej punktualności. Domowy pupil bywa też świetnym spoiwem rodziny , która dzięki niemu ma nie tylko wspólne zainteresowania , rytuały (spacery , pielęgnacja, karmienie, zabawy), ale i chęć do przebywania razem. W aspekcie psychosomatycznym warto uwzględnić, że nasze samopoczucie odgrywa istotną rolę , wpływając na nasze zdrowie i nie mam tu na mysli tylko korzyści wynikających ze spacerów z psem . Nie jest zaskoczeniem , zostało to zweryfikowane naukowo , że kondycja fizyczna i stan zdrowia osób starszych , jest ściśle związany z ich aktywnością i w nią zaangażowaniem . Pies , kot czy inne zwierzątko może być dla nich nie tylko przyjacielem , ale i wielką motywacją , dającą siłę do działań każdego dnia . W życiu spotyka nas wiele sytuacji , które oceniamy jako trudne , w takich wypadkach swego rodzaju odskocznia jaką może zapewnić nam kot czy pies jest nieoceniona . Terapia poprzez kontakt z czworonogiem ? To przecież nic nowego. Sprawdza się ona nawet w przypadkach trudnych zaburzeń, a po pierwsze : nie szkodzi . Na co dzień możliwość obserwowania , przebywania ze zwierzęciem jest czymś ważnym i przyjemnym . 

Badania pokazują , że gdy spędzamy czas z naszymi pupilami obniża się poziom stresu, którego szkodliwe nasilenie jest znakiem rozpoznawczym ostatnich czasów . Nasze zwierzęta są bardzo wyczulone na zmianę naszych nastrojów i samopoczucia, co ma też niebagatelny wpływ na atmosferę w naszym domu . W swojej praktyce zawodowej spotkałam się z sytuacją gdy mocno skonfliktowana mama z córką zaczęły pracować nad łagodzeniem przebiegu kłótni po zaobserwowaniu , że w momencie podnoszenia przez nie głosu, maleńki pies rzuca się w ich stronę w celu obrony jednej przed drugą . Sama prowadzę intensywne życie zawodowe , wychowana w domu pełnym zwierząt nie wyobrażałam sobie życia bez nich . 

Mam rybkę , koszatniczkę (którą w moim miejscu pracy porzuciła jedna z pacjentek) i psa . Są dni gdy nie mam siły wyjść na spacer , są dni gdy pędzę do domu na złamanie karku, bo wiem , że już czas nakarmić ,napoić , wyprowadzić . Bywam leniwa , zmęczona , pogoda często nie sprzyja ani pora... Jednak gdy ktoś mówi : "Przy twoim trybie życia mieć tyle zwierząt , to przecież taki obowiązek..." zawsze jestem zaskoczona . Moje zwierzaki są moją wielką radością , odpoczywam przy nich , śmieje się , relaksuję , uwielbiam obserwować ich zachowania , są fascynującymi kompanami . Nie ma w tym poświęcenia , uciążliwego obowiązku , przytłaczających kosztów (także tych ekonomicznych) , wysiłku . Energia , którą kieruję w ich stronę wraca ze zdwojoną siłą do mnie. A krótkotrwałe niedogodności nijak się mają do radości , której źródłem są moi płetwiaści i czworonożni domownicy. 

Magdalena Prasoł , psycholog 

Wszelkie prawa autorskie zastrzeżone.